16 lutego 2015

141. Drożdże na porost włosów. Łyk teorii i propozycja wspólnej akcji


Mam wrażenie, że ta sesja nie ma końca. Nie jestem w stanie doliczyć się ilości wszystkich zaliczeń. Wiem tylko, że miałam ok. 16 egzaminów. Jeden jeszcze przede mną. Miał się odbyć w środę i tak bardzo się cieszyłam, że nareszcie będę mogła odpocząć i się zrelaksować, ale termin został przesunięty na piątek. Trudno. Mam nadzieję, że uporam się z nim równie dobrze jak z pozostałymi i że uda mi się mieć przynajmniej kilka wolnych dni.

W ubiegłym roku organizowałam na blogu akcję olejowania włosów. Cała akcja przyniosła znakomite rezultaty, a ja sama zmotywowałam się do tej czynności tak bardzo, że nie wyobrażam sobie już pielęgnacji moich włosów bez oleju (obecnie testuję khadi).

Pomyślałam sobie, że może mielibyście ochotę na kolejną akcję! Tym razem przyszły mi do głowy drożdże. W zeszłym roku w maju zmobilizowałam się do ich picia i powiem Wam, że efekty były niesamowite. Chętnie do tego powrócę, ale wiadomo, samej ciężko, a im większa grupa, tym raźniej.





TEORIA

Zacznijmy od tego, dlaczego picie drożdży tak znakomicie działa na włosy. A no dlatego, że zawierają dużo witamin z grupy B. Mają także sporo potasu, cynku, żelaza czy fosforu. Ich korzystny wpływ można zaobserwować nie tylko na włosach, ale też na cerze i paznokciach. W kwestii włosów, drożdże działają na ich wzrost, sprawiają, że są silniejsze, hamują siwienie (coś dla mnie) i wypadanie.



PRAKTYKA

Kiedy ja piłam drożdże zaobserwowałam szybki przyrost włosów. Miałam wtedy chyba najdłuższe włosy jak do tej pory. Na twarzy miałam delikatny wysyp, ale spodziewałam się czegoś bardziej drastycznego po efektach niektórych dziewczyn. Po niecałym miesiącu wszystko zniknęło i miałam wrażenie bardziej promiennej cery.



JAKIE DROŻDŻE PIĆ?

Zwyczajne, w kostkach, które możecie kupić w każdym sklepie, np. Babuni. Można także przyjmować drożdże piwowarskie, ale nie wiem jakie efekty się po nich uzyskuje, bo nigdy z nich nie korzystałam.



JAK PIĆ DROŻDŻE?

Ja zaczynałam od niewielkiej ilości. Dzieliłam kostkę na 6 części i dziennie wypijałam jedną malutką kosteczkę. Potem dawkę zwiększałam i dziennie wypijałam dwie takie kosteczki (jedną rano, drugą wieczorem). Nie da się ukryć, że nie jest to najprzyjemniejszy roztwór, ale w tym przypadku także spodziewałam się czegoś zdecydowanie gorszego. Da się to przeżyć!

Taką kosteczkę musicie zalać wrzątkiem (koniecznie!), następnie odstawia się ją pod przykryciem na ok. 15 min. Po tym czasie są gotowe do wypicia.

Można sobie ich smak dowolnie urozmaicać, słodzić, dodawać mleka i cudować jak tylko pozwoli Wam na to wyobraźnia.



CZY PICIE DROŻDŻY DZIAŁA?

Działa. Na mnie zadziałało. Po ok. 3 mies. kuracji należy ją przerwać. Ja też to uczyniłam. Teraz chętnie do tego powrócę, ale samej będzie ciężko mi, dlatego liczę na WAS!




Piliście kiedyś drożdże? Macie ochotę zacząć? :)) Zgłaszajcie się w komentarzach!


44 komentarze

  1. Ja jestem dosyć wrażliwa na nie przyjemne smaki więc nie podejmę się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. great post!

    http://www.shopstyle.com/action/loadRetailerProductPage?id=466015825&pid=uid9444-26670538-10

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie piłam ale z wielką ochotą przyłączę się do akcji. Parę centymetrów włosów by się przydało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. próbowałam kiedyś drożdże pić, ale ten smak mnie przerażał i skończyło się na jednym razie, niestety. ale chciałabym zacząć to na nowo, więc moze.. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie smak nie jest przyjemny, ale z czasem zaczyna się do niego podchodzić obojętnie :))

      Usuń
  5. Ja już raczej nie sięgnę po drożdże... Radzę przecztać ten post : http://kalakteryzacja.blogspot.com/2015/02/kuracja-drozdzowa-druga-strona-medalu.html

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam wiele różnych opinii na temat tej kuracji i sama do niej podchodziłam z dużą ostrożnością :) Jednak w ubiegłym roku podjęłam się spróbowania i byłam bardzo zadowolona, więc nie widzę powodów, żeby do tego nie wrócić :))

      Usuń
  6. Nigdy nie piłam, ale chętnie wezmę udział w akcji :D Bo zapowiada się ciekawie i sama nie wiedziałam, że można je stosować do czegoś innego niż pączków i pizzy :D Pozdrawiam cieplutko i dodaję do obserwowanych :* Jak tylko wypiję pierwszą szklankę to dodam posta na moim blogu z Twoim linkiem i zachęcę do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu u Ciebie :)

    www.sandina.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. ja czesto popijalam w 'mlodosci'

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmm może drożdże da radę zmiksować do smoothie ;) Do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może się przemogę i wypróbuję, bo tak mi ostatnio włosy z głowy lecą, że mój cienki kucyk jest już cieniuteńki :C

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana, chętnie bym się skusiła, ale po prostu nie ma mowy, żebym to wypiła. Nie przeszłoby mi to przez gardło :) Wybacz :)
    Ale pomysł świetny :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie, ale obawiam się o cerę, mogłaby tego nie przeżyć...

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym, ale moja cera strasznie reaguje na wszystko, a do tego troche obrzydliwe jest to dla mnie :P Mam nadzieję jednak, że wiele dziewczyn spróbuje to zrobić razem z Tobą :)

    Obserwuję i zapraszam :)
    polgia.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  13. mi i bez drożdży szybciutko rosną ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny post :) Obserwuję twojego bloga od dawna i liczę na odwdzięczenie się tym samym ;)

    http://hi-im-ola.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. kiedyś piłam, ale jakoś nie czuję potrzeby aby do tego wracać :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś piłam, ale powiem szczerze, że u mnie efekty nie były warte męczenia się ze smakiem drożdży :D Jednak życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja siostra kiedyś piła drożdże, ale już przestała. Ja nie jestem co do tego przekonana. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie piłam, łykałam kiedyś jakieś suplementy drożdżowe

    OdpowiedzUsuń
  19. nie piłam, ale dużo o tym czytałam.
    po moich przejściach z przebarwieniami i wysypami na twarzy raczej się nie skuszę :)
    ale Tobie życzę powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. nigdy nie piłam i chyba nie będę :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja kiedyś używałam maseczki drożdżowej na twarz, ale efektów nie zauważyłam. Bałabym się pić drożdże właśnie ze względu na ten możliwy wysyp, bo moja cera jednak nie jest gładziutka. :/
    Powodzenia na egzaminie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Słyszałam wiele sprzecznych opinii na temat działania drożdży. Sama nie stosuję, ale znam osoby, które ich działanie chwalą

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja się piszę! Obowiązkowo :) Włosy mam dość długie, ale zawsze przyda się więcej.

    Ala

    OdpowiedzUsuń
  24. Brzmi ciekawie, myślę, że smak by mi nie przeszkadzał jakoś specjalnie, ale... u mnie kiepsko z systematycznością :D. Póki co łykam jeden suplement i staram się to robić w miarę regularnie, ale myślę, że więcej nie dam rady :)

    OdpowiedzUsuń
  25. bleh... od dawna próbuję zacząć, ale jakoś nie mogę się przełamać po ostatniej kuracji. jakieś 2 lata temu piłam drożdże przez 1,5 miesiąca. efekt był, nie powiem... ale awersja jeszcze większa.

    OdpowiedzUsuń
  26. Często robię sobie takie kuracje drożdżowe :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bleee... piłam kiedyś 5 dni :) nie wytrzymałam... :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Możemy spróbować :) Piszę się :P

    OdpowiedzUsuń
  29. fajny pomysł na kurację, ale spróbuję dopiero jak mi się fryzura przerzedzi
    bo jak na razie to mam za gęste włosy :)

    bloga obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo fajny pomysł. Nigdy nie pomyślałam, że można stosować taką kurację, zamiast łykać jakieś tabletki z drożdżami. Jestem za:)!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Próbowałam kilka razy, jednak mój żołądek buntuje się bardzo, ale znam osoby co piły, efekty naprawdę świetne.
    Zapraszam też do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Uwielbiam pić drożdże z mlekiem:) Pycha:)

    OdpowiedzUsuń
  33. W aptekach są tabletki z drożdży. Chyba przyjemniejsza opcja.

    OdpowiedzUsuń
  34. kiedyś kolezanka mi o tym opowiedziała, ona też piła. Skusiłam się i nie spodziewałam się, że jest to takie obrzydliwe w smaku . Nie dałam rady. Podziwiam osoby, które się przemogą. Widziałam efekty picia drożdży u koleżanki, jej cera i włosy były naprawdę w świetnej kondycji! Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  35. W życiu bym na to nie wpadła. Bardzo się cieszę, że trafiłam na twój blog. Mam nadzieję, że spróbuję tego.

    graybody.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  36. Dość długa terapia, trzy miesiące...no chyba nie mam tyle cierpliwości, tabletki są chyba prostszym rozwiązaniem, co nie znaczy, że lepszym.

    OdpowiedzUsuń
  37. Trzy miesiące to dla mnie trochę za długa terapia...tabletki rozwiązanie prostsze ale czy lepsze...pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja sie uzaleznilam od drozdzy..

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania i wyrażania swoich opinii :)
Zawsze odwiedzam swoich czytelników.
Jeśli obserwujesz, daj znać w komentarzu :)

NIE SPAMUJ!!!

TOP